Przy nawale obowiązków związanych z dwiema pracami, ogarnianiem swoich pasji a jakimkolwiek życiem towarzyskim bardzo trudno jest znaleźć czas na zrobienie projektu od początku do końca. A w moim przypadku jest to droga rozpoczęta w sklepie z materiałami i kończąca się na wybraniu i obrobieniu zdjęć nowego projektu.

Piszę o tym bo odczuwam delikatne poczucie winy związana z bardzo nieregularnym prowadzeniem mojego bloga.

Naprawdę dużo się dzieje. Niedługo będę mogła się pochwalić.

a wracając do sedna sprawy – uszyłam, już jakiś czas temu – moj pierwszy płaszcz. Zdjęcia jak zwykle będą poniżej.

Z niczym nigdy tak nie walczyłam jak z tym płaszczem. Jeden z rękawów odszywalam trzy razy bo nie wyglądał. Przyszywałam i znowu się okazywało ze to nie to. Chciałam już to olać. W końcu nie ma już pogody na płaszcze.

Ale się uparłam.

I wyszło ✌

Zależało mi na bardzo długim, ciemnym płaszczu, który latem idealnie zgra się ze spodenkami i wysokimi, ciężkimi butami. Coś co utknie pomiędzy szlafrokiem a płaszczem, żeby nie był za poważny. Trochę matrix, trochę elegancji, trochę szlafroku – oto właśnie mój pierwszy płaszcz, który uwielbiam❤️

 

Pin It on Pinterest